Budynek “bez cienia”

Już niedługo mieszkańcy Londynu nie będą spacerować w cieniach wielkich budynków. Architekci z Londynu znaleźli bowiem sposób na pozbycie się zaciemnionych miejsc.

Jednym  z największych problemów współczesnych metropolii jest brak słońca. Zasłaniamy je budując coraz wyższe wieżowce przez co życie w centrach miast sprowadza się do pracy w klimatyzowanym pomieszczeniu i spacerów w cieniu. Nowy, nierzucający cienia wieżowiec ma pomóc rozwiązać ten problem.

Projekt  “No Shadow Tower”  został przygotowany przez firmę londyńską NBBJ. Będzie to pierwszy wieżowiec na świecie, który nie będzie rzucał cienia. Projekt zakłada powstanie 2 budowli obok siebie. Mają one być wyposażone w specjalne okna, które odbijają naturalne światło słoneczne.

Aby osiągnąć efekt braku cienia, architekci zaprojektowali parę współpracujących ze sobą budynków, wykorzystując w tym celu modelowanie komputerowe. Dwa pokryte szkłem wieżowce działają w taki sposób, że gdy jeden z nich rzuca cień, drugi odbija światło słoneczne dokładnie w to samo miejsce (oczywiście jednocześnie je rozpraszając – inaczej istniałoby spore zagrożenie dla ludzi i przyrody). Jest to możliwe dzięki odpowiedniemu zakrzywieniu zwierciadeł. Finalnie rzucany przez budynki cień ma być zredukowany nawet o 60 proc.

f2

Sam pomysł odbijania promieni słonecznych, aby zredukować ilość cienia wcale zresztą nie jest nowy. Uruchomione w 2013 roku ogromne lustro rozświetla nawet całe norweskie miasto Rjukan (o czym, swego czasu, było całkiem głośno). One Central Park w Sydney ma natomiast ruchome lustra, które odbijają światło na zacienione tereny oraz blokują promienie słoneczne podczas gorącego lata.

Architekci zdradzili, że jako materiału budowlanego chcą użyć szkła powiększającego. Jednocześnie zapewniają, że nie będzie ono w ogóle szkodliwe.

f3

Oczywiście, kąty padania światła w każdym miejscu na Ziemi są różne, więc dane dostarczone przez algorytm są unikatowe dla każdej proponowanej lokalizacji. Pierwszy koncept NBBJ przedstawia wieżowce zaprojektowane dla współrzędnych 51.4800N, 0.0000W, czyli stojących w Greenwich na południku zerowym.

Takie budynki można zbudować jednak w dowolnym miejscu na Ziemi, dostarczając algorytmowi odpowiednich danych. W czasach, gdy metropolie rozrastają się ku niebu zamiast na boki, może to zmienić sposób, w jaki planujemy miasta.

Ewa Eider

Advertisements

Sprzęt

Myśleliście, że możecie już odpocząć i słuchać muzyki w Waszym wytłumionym, przebudowanym pomieszczeniu odsłuchowym? Wasze radio Melodia…jakoś nie nadaje się do tego, choć przyznam, że ma potencjał gdyż ma lampy elektronowe. Dla młodego pokolenia przypomnę, co dziś wydaje się raczej niedorzeczne, że w ubiegłym stuleciu były takie rzeczy jak lampy elektronowe. Nie, to nie żarówki pod sufitem tylko lampy w środku radia czy telewizora, co powodowało, że urządzenie takie uruchamiało się długo, lampa a raczej jej żarnik musiał się nagrzać, aby elektrony mogły…..ech, chyba za bardzo technicznie. W każdym razie te urządzenia miały jedną, niepodważalną zaletę: brzmiały naturalnie, coś na co  dzisiaj pryszczaty nastolatek mógłby powiedzieć, że grały zaje…ście. I tak rzeczywiście było.

No dobrze, trochę historii mamy za sobą, choć nie ukrywam, ze wynalazki poprzedniej epoki cały czas są poszukiwane, pożądane i osiągają astronomiczne kwoty.

Zacznijmy od tego, co widać w takim pomieszczeniu. Głośniki. Najlepiej, aby były widoczne, Skoro wydaliśmy na nie równowartość dwupokojowego mieszkania na Powiślu, to nie chcemy ich chować za kotarą, chcemy się nimi pochwalić, ale również chcemy, aby dźwięk płynął z nich bez przeszkód, abyśmy mogli zanurzyć się w dźwięku…

1

Dobór każdego elementu naszego pomieszczenia odsłuchowego zależy od kilku czynników: pierwszy to zasobność portfela (najlepiej jak jesteśmy maklerem, dla którego 100 tys, euro na parę głośników to naciśniecie kilku klawiszy na komputerze w czasie sesji giełdowej), drugie to w zasadzie i pierwsze, czyli nasze ego no i trzecie, choć najważniejsze -nasza wrażliwość na dźwięk. Tutaj nie ma kompromisów, tutaj trzeba mieć plan, przygotować się jak do bitwy i wybierać, słuchać, zastanawiać się. Nie można kupić po prostu pary głośników, nie można powiedzieć: “ proszę zapakować, biorę”. Radzę głośniki i nie tylko głośniki….pożyczyć. Tak, pożyczyć, gdyż każdy element tej akustycznej układanki może okazać się inny u nas niż w salonie ze sprzętem audio.

2

3

Także moja gorąca rada: słuchać, słuchać i jeszcze raz słuchać. To samo dotyczy skrzynek, czyli wzmacniaczy, przedwzmacniaczy, korektorów dźwięku i tak dalej.

Możemy sobie założyć, jakiej muzyki słuchamy i idąc tym tropem podam uproszczony schemat zakupu wzmacniacza: dużo popu, rocka, zainteresujmy się tranzystorowymi końcówkami mocy, muzyka nie wymagająca tylu „transientow” dobrze się sprawdzi we wzmacniaczach lampowych. Nie są to jakieś matematycznie sprawdzone zależności tylko moje ucho po latach doświadczeń tak mi podpowiada, choć wiem, że coś w tym jest.

4

5

Osobną historią są kable wszelkiego rodzaju. Znam kilku szaleńców owładniętych syndromem posiadania najlepszych kabli głośnikowych oraz tzw. Interkonektorów, którzy to wydali na nie grubo ponad 200 tys. euro. Znane są opowieści o jakości kabla ze szczerego złota, platyny w połączeniu z technologią kosmiczną, które sprawiają, że muzyka wznosi się na wyżyny, jakie przy „normalnych” kablach nie są do osiągnięcia.

I tutaj przekornie opowiem pewną anegdotę: otóż kilka lat temu pewien szanowany skandynawski miesięcznik, który zajmuje się tematyką audio przeprowadził tak zwany ślepy test dziesięciu najlepszych kabli, jakie były dostępne na rynku. Panel ludzi znających się na dobrym sprzęcie był za kotarą tak, aby nie mogli sugerować się wiedzą, jaki kabel w danej chwili był podłączony do zestawu referencyjnego.

Wynik chyba zawstydził nie tylko redakcję, ale przede wszystkim testujących. Otóż na drugim miejscu, jako jeden z najlepszych kabli do słuchania znalazł się….kabel, jaki można kupić na metry w każdym markecie budowlanym, żeby podłączyć lampkę nocną! Od tej pory, niżej podpisany używa właśnie takich kabli i za zaoszczędzone 200 tys. euro ma przepiękne wakacje czy inne przyjemności w życiu.

Także rada na koniec: zawsze niech Wasze uszy decydują o dźwięku, nie moda, nie znajomi i nie specjaliści od dźwięku! To Wy jesteście najlepszym odbiorcą muzyki, którą przecież wszyscy tak kochamy.

Audioquest_Nighthawk

Zróbmy to sami

Mamy już pomieszczenie, w naszym przypadku to poddasze domu. Jak je dostosować do słuchania muzyki? Czy w ogóle się da? Kto się tego podejmie?

Jeśli jesteśmy w miarę sprawni i posiadamy żyłkę samowystarczalnego budowlańca to wbrew obiegowej opinii, możemy się podjąć takiego wyzwania.

Zakładając, że mamy drewnianą podłogę, która nie jest na tyle ładna, aby ja oszczędzić, budujemy stelaż jak na zdjęciu. Należy zwrócić uwagę na wytrzymałość takiej konstrukcji, przecież będzie na niej stał nasz sprzęt grający no i sami też trochę ważymy, choć ostatnio nie sprawdzaliśmy tego na naszej wadze łazienkowej.

Wymiary desek to 45*220. Wypełniamy wełną izolującą lub materiałem dźwiękochłonnym. Osobiście wole wełnę, wychodzi znacznie taniej.

a

Zwróćcie uwagę na kable jakie warto poprowadzić w tzw. peszelach. Na taką konstrukcje kładziemy płytę gipsową 25 mm oraz  deski też o grubości 25 mm. Tak przygotowana podłoga będzie miała ważną dla nas zaletę: będzie tłumiąca a o to cały czas nam chodzi.

A co zrobić kiedy to jest np. strych i mamy skosy w dachu? Nic prostszego, poniższe zdjęcie pokazuje jak wygłuszyć takie skosy.

b

c

Możemy również użyć gotowych  materiałów pochłaniających dźwięk ale są one drogie także polecam zobaczyć poniższą galerię zdjęć, jak samemu przy nie wielkim nakładzie, możemy zrobić je sami. Gwarantuję, że efekt będzie tak samo dobry i nawet lepszy bo przecież zbudowaliśmy je sami, co jest niezaprzeczalnym dowodem na to, że sami wiemy najlepiej  uszy czego nasze uszy  potrzebują!

Poniżej pomieszczenie gdzie rozlokujemy nasze „pochłaniacze odbić”, tak aby zniwelować  mniej korzystne warunki jakie są w naszym pokoju odsłuchowym:

d

Na niebiesko zaznaczono miejsca naszych „pożeraczy” odbić.

e

Tutaj widzimy gdzie najlepiej rozmieścić nasze panele tłumiące. Są one ponumerowane od 1 do 3 gdzie 1 to najlepsze miejsce a 3 to miejsce dające najsłabszy efekt tłumienia. Generalnie chcemy, aby dźwięk dobiegały do nas bez tak zwanych odbić, które zakłócają obraz tła muzycznego. Rysunek po prawej stronie dokładnie to pokazuje, chcemy aby dźwięk dobiegał do nas bezpośrednio (czarne strzałki), wszystko inne to zakłócanie, odbicia, które wpływają na końcowy efekt odsłuchu.

Budujemy zatem nasze panele. W tym celu potrzebujemy zrobić ramy wykonane z desek, które to wypełnimy materiałem tłumiącym, w naszym przypadku to materiał firmy Ecophon (Sombra A i Gedina).

f

Wymiary desek to 25*95mm

g

Całość skręcamy.

Potrzebujemy tak zwanych listw narożnikowych, które tniemy tym świetnym narzędziem:

h

Przycięte na wymiar listwy narożnikowe kleimy do naszej skręconej ramy:

i

Trochę szpachli i papieru ściernego i będzie naprawdę świetnie wyglądało…przed malowaniem a po malowaniu :

j

Tak przygotowana rame wypełniamy materialem do pochłaniania oraz folią aluminiową. Ta folia jest niezbedna!!

k

l

No i nasze dzieło gotowe, przygotowane do postawienia w rogu pomieszczenia:

m

Dla chcących zgłębić temat akustyki oraz zwyczajnie mieć większą wiedzę jak dobrze dopasować swoje pomieszczenie do odsłuchu proponuje zapoznać się opracowaniem Ethan Winer dostępnego tutaj :

http://ethanwiner.com/acoustics.html

a jeśli tego byłoby za mało to jest tez Forum poświęcone opisywanej tematyce akustyki tutaj:

http://forums.musicplayer.com/ubbthreads.php/ubb/postlist/Board/24/page/1

Dźwięk w pomieszczeniu

Jest! Mieszkanie, dom, czy raczej powierzchnia życiowa o jaką nam chodziło, o której marzyliśmy i której zakup planowaliśmy od dawna. Zaczynamy zatem od…zmian. Nowe meble, inna wykładzina, te kolory w kuchni powinny mieć więcej bieli w bieli. Czy się da?

Jesteśmy tak tym nakręceni, że w czasie całej zawieruchy zapominamy w zasadzie o dość ważnym szczególe. Czy chcemy, aby nasz dom był cichy? Oczywiście, że tak! Żadnych odgłosów z zewnątrz, żadnych pisków z ulicy. Kiedy już to wszystko „mamy” dochodzimy do wniosku, że tę cisze trzeba….zagłuszyć. Przewrotność ludzka nie zna granic. Ale jak to zrobić, aby nie za bardzo bolało? Aby nasze uszy odczuwały tylko przyjazne wibracje i miłe dźwięki.

Sprzet audio. I nie mówię tu o zestawie kupionym w lokalnym sklepie RTV/AGD czy innym markecie.

Sprzęt przez duże S.

Biograf-Örebro-A6-640x360

Jeśli jest to dla Ciebie ważne to zapewne zakup takiego sprzętu planujesz wtedy, kiedy ściany są surowe, nie ma tych wszystkich mebli, szklanych gablot z porcelaną od babci Zuzi. Zapewne jest ona piękna ale na razie Dźwięk będzie dla Ciebie na pierwszym miejscu.

Zacznij planować z głową. Wybierz pomieszczenie, które w miarę możliwości, może to zabrzmi dziwnie, ale nie posiada…okien. Niektórzy wyznawcy Muzy, odzyskują od rodziny piwnice w swoich domach, wyrzucają wszystko co tam mają, włącznie z rowerkiem dziecięcym ku utrapieniu żony i dziecka w szczególności. I adaptują tam swoja jaskinię Muzyki.

Biograf-Örebro-A1-640x360

Masz już pomieszczenie i co dalej. Wygłuszanie. Chyba nie chcesz, aby Twoje dźwięki przedostawały się do pokoju dziecka? No właśnie. Zadbaj o dobre materiały absorbujące odbicie dźwięków. Dobra rada, to mieć na betonowej podłodze, gruby wełniany dywan albo jeszcze lepiej wykładzinę na całej powierzchni pomieszczenia.

W internecie można znaleźć bardzo dużo wskazówek co i jak zrobić ale najważniejsza  wskazówka brzmi: jak wejdziesz do takiego dobrze wytłumionego pomieszczenia, to cisza ma aż „boleć w uszy”. Oznacza to, że nie ma odbić.

Każdy człowiek jest inny, każdy ma swoje preferencje i podawanie gotowych rozwiązań nie każdemu pasuje. Ale w następnych odcinkach pomarzymy sobie o ….sprzęcie, elektronice i tych wszystkich niepotrzebnych dodatkach, które czasami są warte więcej niż samo zakupione mieszkanie lub dom.

4

Do posłuchania….

https://www.youtube.com/watch?v=uT3SBzmDxGk

Huragan w lustrze

IMG_4982
Christopher Guy – jeden z czołowych współczesnych projektantów luksusowych mebli.  Urodzony w Wielkiej Brytanii, wychowany w Hiszpanii i Francji, a obecnie zamieszkały w Singapurze, tworzy niepowtarzalne koncepcje, w których detale są ogromnie ważne.
Jednym z legendarnych projektów Christophera Guy’a jest lustro, którego design został zainspirowany huraganem Katrina oraz kapeluszem noszonym na weselu przez Camille Parker Bowles. Perłowe lustro z czarną ramą kształtem przypominającą słońce, stało się jego rozpoznawalnym znakiem.
Podobnie słynne stały się jego stoły ze srebrną kulą, która jednoznacznie wskazuje na autorstwo Christophera Guy’a.
zdjęcie 1
Elegancja widoczna w jego ręcznie rzeźbionych meblach, tworzy wyjątkowy design.

IMG_4981

Prosty w swej oryginalnej formie szezlong wyróżnia jeden z najmodniejszych w tym sezonie kolorów obicia oraz podpis projektanta widoczny w akcencie skrzyżowanych nóg „Chris-X”.

IMG_0958

Szykowne krzesło, którego  tylne nogi to opatentowany znak projektanta – „Chris-X”,  stworzone zostało raczej dla wytwornych pomieszczeń domów i hoteli. Oparcie dostępne w dwóch wersjach: strona lewa i prawa.
IMG_0957
“Współczesny nastrój z klasycznymi wartościami” – to filozofia projektanta, którego meble stoją w domach gwiazd Hollywood i apartamentach luksusowych hoteli i kurortów na całym świecie : w tym kurort Wynn w Las Vegas i Makao, 6-gwiazdkowy kurort Phoenix w Sanya oraz niedawno utworzony Divan Asya Hotel w Istambule w Turcji.
Meble projektanta są też dostępne w Polsce i upiększają też apartamenty  warszawskie  jak chociażby piękny, luksusowy  apartament w Belvedere Residence przy hotelu Hyatt: Kliknij!
Ewa Eider

Wyłączność doda Ci skrzydeł !!!

cropped-mg_8869_int.jpg

wyłączność BEZPIECZEŃSTWO I WYGODA

Współpraca na wyłączność polega na powierzeniu przez właściciela sprzedaży domu, mieszkania czy działki jednej agencji rynku nieruchomości, która wówczas może w pełni zapanować nad komunikacją marketingową i dotarciem do właściwej grupy potencjalnych klientów. Może też zaangażować się całym swoim potencjałem w sprzedaż nieruchomości, bo wszystkie działania prowadzące do sprzedaży (kto by jej ostatecznie nie dokonał) zwrócą się agencji w formie prowizji.

Dla właściciela korzyść, dla agencji – motywacja!

wiele ARGUMENTÓW ZA

Korzyści dla właściciela nieruchomości przemawiające za wyłącznością są oczywiste (przynajmniej tak to widzi pośrednik). W wypadku procedur sprzedaży stosowanych przez agencję Khan Rea będą to:

  • Pełne zaangażowanie agencji w sprzedaż nieruchomości.
  • Jednolita polityka cenowa (we wszystkich mediach), uporządkowana komunikacja z rynkiem – większa szansa szybkiej sprzedaży.
  • Zachowanie anonimowości i wzrost bezpieczeństwa poprzez kontrolę komu jest udzielana informacja na temat nieruchomości i właściciela.
  • Ograniczenie zaangażowania właściciela w proces sprzedaży – właściciel nie musi się komunikować z kilkunastoma agentami.
  • Dodatkowe działania agencji (bez kosztów dla właściciela), których w wypadku formuły otwartej nie uzyskałby, lub musiał za nie zapłacić:
    • analiza rynku wraz z rekomendacjami cenowymi oraz strategią sprzedaży;
    • plan marketingowy (promocja, reklama, kanały sprzedaży);
    • sesja fotograficzna wykonywana przez profesjonalnego fotografika;
    • sesja filmowa (jeśli zostanie uzgodniona w planie marketingowym) wraz z postprodukcją i publikacją filmu.
  • Duża liczba agencji partnerskich, poprzez które – bez angażowania właściciela i bez kosztów dla niego, agencja Khan Rea dociera do całego rynku.
  • Spokój po sprzedaży (przy sprzedaży otwartej nie do uzyskania – agenci mający nieruchomość w swojej bazie dzwonią miesiącami gdy tylko pojawi się w ich polu widzenia jakiś niedoszły klient). Przy wyłączności sprzedaż zamyka komunikację z rynkiem.

pytania i zgłaszane wątpliwości (FAQ)

Czy szansa sprzedaży nie jest większa gdy mój dom sprzedaje dwudziestu pośredników, którzy siłą rzeczy docierają do większej liczby potencjalnych klientów, niż gdy sprzedaje go jeden?

Nie. Na rynku premium jest wręcz przeciwnie – szansa jest mniejsza, bowiem gdy pośredników jest wielu, wówczas żaden z nich się nie angażuje się w sprzedaż uważając (skądinąd słusznie) , że jest duże ryzyko, iż się napracuje, a sprzeda kto inny. Większa liczba ofert na portalach internetowych nie oznacza większej liczby oglądających, oznacza natomiast deprecjonowanie oferty (potencjalny kupujący widząc dziesięć ofert tego samego domu dochodzi do wniosku, że to musi być jakiś wybrakowany towar skoro wszyscy nim handlują i – w domyśle – nikomu nie udało się sprzedać). Co gorsza, bardzo często oferty różnią się ceną, co dodatkowo wprowadza zamęt w głowie kupującego co do wartości domu i jego przekonanie, że ma do czynienia z czymś wybrakowanym…

Agencje mają swoje bazy klientów – dlaczego miałbym się ograniczać do dotarcia tylko do jednej z tych baz podpisując umowy z jedną tylko agencją?

Współpraca na wyłączność wcale nie oznacza, że nieruchomość nie będzie sprzedawana przez innych pośredników. Wręcz przeciwnie! Agencja Khan Rea współpracuje z innymi agencjami działającymi w segmencie premium. Powierzając nam na wyłączność sprzedaż nieruchomości właściciel uzyskuje dostęp do wszystkich potencjalnych klientów zgromadzonych w bazach warszawskich agencji. Przy jednoczesnym zachowaniu kontroli nad komunikacją – w internecie ukazują się tylko autoryzowane ogłoszenia, w mailingach agencji partnerskich zachowana jest jedna cena oraz jednolita prezentacja nieruchomości. Wynagrodzenie agencji partnerskich pokrywa Khan Rea ze swojej prowizji – nie rodzi ono dodatkowych kosztów dla właściciela.

Skąd mam mieć pewność, że agencja nie podpisze ze mną umowy na wyłączność a potem nic nie będzie robić, przez co sprzedaż utknie w martwym punkcie na rok?

Jest dokładnie odwrotnie. Podpisując umowę na wyłączność z agencją Khan Rea właściciel nieruchomości zyskuje narzędzie kontroli nad zaangażowaniem agencji w sprzedaż. Ma także możliwość rozwiązania umowy gdyby okazało się, że zaangażowanie agencji jest niewystarczające.

Nasza współpraca zaczyna się od przygotowania planu marketingowego i planu sprzedaży. Wyspecyfikowane w nim zadania są ujęte w harmonogram. Raz w miesiącu raportujemy postępy w wykonaniu zadań i rezultaty komunikacji z rynkiem. Właściciel ma pełną kontrolę nad zaangażowaniem agencji Khan Rea oraz narzędzie przerwania współpracy gdyby ta okazała się niesatysfakcjonująca.

Jak mogę podpisać umowę na wyłączność skoro już wcześniej przekazałem do sprzedaży swoje mieszkanie kilku agencjom – nie mam czasu i głowy, żeby się teraz ze wszystkimi użerać?

Nie ma żadnego problemu. W umowie, którą podpisujemy jest pełnomocnictwo, na podstawie którego porządkujemy relacje ze wszystkimi agencjami bez angażowania właściciela.

Magiczne dywany – Miguel Chevalier

IMG_4827

Magiczny dywan ze światła w kościele Sacre Coeur w Casablance to gigantyczny interaktywny wyświetlacz. Wzory świetlne nawiązują do świata biologii i mikroorganizmów a kolory i kształty zachowują się jak komórki – rozpadają się, przekształcają, namnażają. Podłoga wibruje a obrazy z cyfrowych pikseli w żywych nasyconych kolorach wirują pod stopami ludzi.

http://www.designboom.com/art/miguel-chevalier-magic-carpets-2014-sacre-coeur-morocco-04-11-2014/

Dywany ze światła tworzone przez Miguela Chevaliera to cyfrowe hafty odwołujące się do wzorów stosowanych w islamskich mozaikach, kolorów z bajek tysiąca i jednej nocy. Kolory i kształty zmieniają się w takt kroków zwiedzających a wszystko to przy muzyce skomponowanej przez Michel Redolfi.

W 2014 r.  francuski artysta stworzył  kilka takich świetlnych instalacji – we Włoszech w Castel del Monte, w Grand Palais podczas paryskich targów sztuki, w Hongkongu w Muzeum Sztuki.

http://vimeo.com/104787763

Ewa Eider

Krajobraz po eksplozji (kursu franka)

Co dla rynku nieruchomości w Polsce oznacza skokowy wzrost kursu franka szwajcarskiego, którego świadkami byliśmy w dniu wczorajszym?

Ku wielkiemu zaskoczeniu całego świata finansów (a każdym razie tej jego części, która zabrała głos publicznie) szef Narodowego Banku Szwajcarii ogłosił wczoraj, iż szwajcarski bank centralny zaprzestaje obrony ustalonego arbitralnie na 1,2 (w 2011 roku) kursu franka do euro. W odpowiedzi na tę decyzję cena CHF poszybowała w górę – w Polsce osiągnęła poziom niemal 5,2 zł (wobec ok. 3,5 zł przed konferencją), by po pewnym czasie ustabilizować się w okolicach 4,3 zł.

W Polsce blisko 40% kredytów hipotecznych stanowią pożyczki zaciągnięte w walutach obcych, z czego 90% to kredyty frankowe. Całkiem dużo. Uzasadniona jest więc teza, że zawirowania kursowe, z którymi mamy do czynienia, odbiją się na rynku nieruchomości.

W najkrótszym horyzoncie – kilkunastu dni potrzebnych na “zaabsorbowanie” szoku i sformułowania powszechnie akceptowanych prognoz co do przyszłości –  zapewne dojdzie do zatrzymania transakcji w toku i chwilowego wstrzymania nowych.

Gdy kurz opadnie i rynek finansowy wypracuje konsensus prognostyczny, wówczas liczni analitycy i komentatorzy będą nas objaśniać, że najpewniej frank będzie się zachowywał w taki a nie inny sposób w dającej się przewidzieć przyszłości. Opierając się na tych właśnie prognozach właściciele zadłużonych we frankach nieruchomości i banki, które im kredytów udzieliły podejmą swe decyzje co robić dalej. Trwać? Sprzedawać? Przewalutowywać? – to właściciele. A banki: Dogadywać się? Żądać dodatkowych zabezpieczeń? Wydłużać czas kredytowania?

W tej chwili, na gorąco, większość wypowiadających się oczekuje ustabilizowania się sytuacji (kursu) i niewielkich zmian na rynku nieruchomości. Brzmią logicznie. Ale prawda jest też i taka, że przez ostatnie lata stabilność kursu CHF przyjmowana była niemal za pewnik, więc konserwatywne postrzeganie tej części rynku stało się utrwalonym nawykiem. Ta “naturalna” skłonność może przesłaniać faktyczny obraz sytuacji.

Jeśli rynek oczekiwać będzie ustabilizowania się kursu CHF do złotówki (na poziomie owych 4,3 zł) albo nawet stopniowego obniżania się w okolicę 4,0 zł (i niżej) – wówczas spodziewać się należy niewielkiego wzrostu liczby nieruchomości oferowanych do sprzedaży przez właścicieli posiadających kredyty we frankach a w drugiej połowie roku wygaszenia tej dodatkowej podaży. Wzrost oferty wynikał będzie nie tyle z przyczyn czysto ekonomicznych (wzrost raty kredytu, utrata zdolności kredytowej) ile psychologicznych – utraty poczucia bezpieczeństwa i obawy co do dalszego rozwoju sytuacji.

Jeśli natomiast obowiązującą prognozą stanie się oczekiwanie dalszego wzrostu kursu franka, wówczas najbogatsi przewalutują swoje kredyty a reszta będzie sprzedawać. Gdyby prognoza się sprawdzała a wzrost kursu miał dużą dynamikę, wówczas mielibyśmy do czynienia z wysypem ofert i jednoczesnym spadkiem cen – dwa zjawiska mające znamiona nakręcającej się spirali.

Myślę, że dominować będzie prognoza stabilnego kursu franka, którą podtrzymywać będzie faktyczny rozwój sytuacji (to znaczy ja uważam, że frank będzie raczej się osłabiał z obecnych 4,3 zł gdzieś w okolicę a nawet lekko poniżej 4,0 zł). Tym samym będziemy mięli do czynienia z niewielkim wzrostem oferty mieszkań w ciągu kilku najbliższych kilku miesięcy. Bez istotnych konsekwencji cenowych (odbijający się raczej wydłużeniem czasu do transakcji). Tak wygląda mój scenariusz bazowy.

Istnieją ryzyka dla tego scenariusza:

  • Ewentualne słabnięcie gospodarki europejskiej (wysokie koszty socjalne, brak elastyczności, kosztowne państwa, niespójność polityki gospodarczej i innych polityk unijnych).
  • Ryzyka polityczne (wybory w Grecji, wojna na Ukrainie, wyjście Wielkiej Brytanii, terroryzm).
  • Polityka wzrostu konkurencyjności gospodarki amerykańskiej prowadzona przez USA.

Chcę wierzyć, że się nie ziszczą.

Grzegorz Eider

(ilustracja pochodzi z portalu Money.pl)

Nowe życie willi Branickich

Dom w Aninie z 1920 r., z bogatą historią. Należał do rodziny Branickich. Stał się przedmiotem parcelacji, która zgodnie z ustawą o reformie rolnej  rozpoczęła się na początku lat 30. XX w. Najszybciej parcelacje przebiegały w majątkach Służew, Służewiec oraz właśnie Wawer i Anin. W czasie parcelacji Wawra-Anina Adam Branicki w 1933 r. wykroił teren o wielkości ponad 300 ha, który ofiarował skarbowi państwa jako Park Narodowy „Darowizna” (dziś część tego parku stanowi Las im. Króla Jana Sobieskiego III). Ale domu, który był przeznaczony dla dzieci, nie udało mu się zatrzymać.
_MG_2062_intDom był zamieszkiwany po wojnie przez wiele rodzin, podzielony na małe mieszkania, podupadał i tracił swój charakter.
Kilka lat temu trafił w ręce obecnej właścicielki – przedsiębiorczej a jednocześnie doceniającej urok przeszłości.
Bryła  budynku utrzymana jest w klimacie międzywojennych modernistycznych podmiejskich willi. Dom przeszedł generalny remont: wymienione zostały wszystkie instalacje – elektryczna, wodno-kanalizacyjna, jest nowy dach. Dom został unowocześniony. Ale… zachowano wszystkie detale i perełki, które przywołują czasy świetności.
W domu pozostawiono ogromne, oryginalne, skrzynkowe okna zwieńczone rozetami, wraz z okuciami z epoki, dzięki czemu bryła domu zachowała swój przedwojenny sznyt a kształt okien fantastycznie podkreśla wpadające światło. Wymagają one żmudnego “utykania” watą na zimę, ale efekt jest wspaniały.
W salonie i dwóch innych pokojach zachowano oryginalne piece kaflowe w idealnym stanie – funkcjonujące z wkładami elektrycznymi. Także w tym przypadku, podobnie jak w odniesieniu do okien, zachowano oryginał ale w pełni funkcjonalny – dom żyje i jednocześnie nie traci nic ze swej swojej substancji.
Podłogi oryginalne drewniane, nie wymagały żadnych poważniejszych renowacji i zostawiono je prawie bez ingerencji – dzięki czemu nie są pałacowo lśniące a widać na nich lata używania.
_MG_2100_int Ponieważ właścicielka jest rodzinnie związana z Francją, całość wnętrza utrzymano w duchu Provence, w klimacie prowansalskich dworków.
Kolory we wnętrzu pastelowe: żółcienie, błękity, łagodny fiolet, biele oraz kolory naturalnych kamieni. Tkaniny, faktury, detale, lekkość drewnianych mebli dopełniają wrażenia przebywania w ciepłym i niezwykłym wnętrzu, gdzie czas się zatrzymał.
_MG_2127_intPowstał dom, w którym udało się stworzyć miks nowoczesności, stylu lat międzywojennych i francuskiej lekkości wykończenia wnętrz. Powstał dom funkcjonalny a jednocześnie “zatrzymany w czasie”.
Obecnie dom wystawiony na sprzedaż szuka konesera, który przedłuży jego świetność.

Ewa Eider

(foto Gosia Góra)

Cloontykilla Castl

Seria Grand Designs w Chanel 4 to historie niezwykłych budowli w Wielkiej Brytanii, budowanych przez prywatnych inwestorów, które są realizacją marzeń, nierzadko szalonych projektów, nowatorskich rozwiązań. Kevin McCloud podąża śladem najciekawszych domów, poznaje ich właścicieli, śledzi kolejne etapy ich zmagań z materią, przyrodą, lokalną administracją, brakiem pieniędzy, ekipami wykonawców,
Epizod 1. (w serii 12.) to historia Seana Simonsa, który kupił wymarzony od dzieciństwa zamek (dokładniej mówiąc: jego ruiny)
w sercu Irlandii i przeprowadza jego renowację.
Irlandia jest w stanie zapaści na rynku nieruchomości, brak wypłat kolejnych transz kredytu na odbudowę zamku co chwilę zatrzymują prace. ” Banksterzy” jak nazywa ich  Sean Simons, piętrzą trudności i renowacja przedłuża się w nieskończoność.
Ale Sean, jak mówi o nim prowadzący, to wieczny rebeliant. Nie zatrudnił architekta, sam jest inwestorem, architektem, projektantem wnętrz. Współpracuje tylko z inżynierem konstruktorem.
Nie wystąpił o zgodę do konserwatora zabytków bo “łatwiej prosić o wybaczenie, niż o pozwolenie“. Działa bez pozwoleń wyznając filozofię “jeszcze nie dostałem pieczątki ale to kwestia czasu – najwyżej ją sfałszuję“.
Pokoje wyglądają jak jaskinie, jeśli coś nie wychodzi Sean rozbiera i robi od nowa, bez rysunków, bez planów. Niejeden architekt dostałby szału oglądając to, co tworzy Simons ale on zachowuje cudowne poczucie humoru i głęboką wiarę, że gdyby więcej ludzi miało  potrzebę podnoszenia z ruin podupadłych budowli świat byłby lepszy. A poza tym dla niego najważniejsze jest by robić w życiu to co się naprawdę kocha.
Czym skończy się ten epizod? Warto obejrzeć i ten i (wszystkie pozostałe):
Ewa Eider